


Twoje okna drewniane, zamiast ozdobą, stały się problemem, który wolisz ukrywać za firanką? Czas to zmienić. Prawidłowo przeprowadzona renowacja okien drewnianych potrafi zdziałać cuda. Odzyskanie płynności działania klamek i głębi koloru drewna jest w Twoim zasięgu. Nie musisz być profesjonalistą – wystarczy, że będziesz trzymać się sprawdzonych zasad. Zobacz, jak krok po kroku zamienić zniszczone ramy w wizytówkę Twojego domu!
Renowacja okien drewnianych to kompleksowy proces, który przywraca im nie tylko wygląd, ale i pełną funkcjonalność techniczną. Prace rozpoczynają się zawsze od szczegółowej diagnostyki i demontażu skrzydeł, co pozwala ocenić stan stolarki. Następnie kluczowe jest całkowite usunięcie starych powłok malarskich (metodą termiczną lub chemiczną) oraz naprawa struktury drewna – od wzmacniania osłabionych partii po uzupełnianie ubytków szpachlą lub flekami.
Równolegle przeprowadza się regenerację okuć metalowych. Przed nałożeniem nowego, wielowarstwowego systemu malarskiego, okna poddaje się często modernizacji, wymieniając kit na nowoczesne masy oraz montując uszczelki wpustowe. Całość wieńczy ponowny montaż i precyzyjna regulacja mechanizmów.
Zanim sięgniesz po narzędzia, musisz dokładnie wiedzieć, z czym mierzysz się w swoim domu. Renowacja okien drewnianych rozpoczyna się od rzetelnego audytu, który pozwoli Ci ocenić zakres niezbędnych napraw i uniknąć kosztownych niespodzianek w trakcie pracy.
Twoim priorytetem jest sprawdzenie, czy rama okna zachowała swoją geometrię. Częstym problemem starych okien jest rozsychanie połączeń czopowych w narożnikach, co powoduje „osiadanie” skrzydła i ocieranie o ościeżnicę. Otwórz okno i spróbuj je delikatnie unieść, chwytając za dolny ramiak. Jeśli wyczuwasz wyraźne luzy na łączeniach, konstrukcja wymaga ponownego sklejenia lub wzmocnienia kołkami.
Sprawdź również, czy skrzydło nie jest zwichrowane (skręcone). Przyłóż długą łatę lub poziomicę do płaszczyzny okna. Jeśli drewno jest mocno wykrzywione, samo szlifowanie nie wystarczy i konieczna może być interwencja stolarza, aby okno było szczelne po zamknięciu.
Zgnilizna często rozwija się pod warstwą farby, dlatego jest niewidoczna na pierwszy rzut oka. Skup się na dolnych partiach ramy i zewnętrznych parapetach, gdzie woda zalega najdłużej. Nie ufaj tylko wzrokowi – wykonaj „test szpikulca”. Wbij ostre narzędzie (np. szydło lub wąski śrubokręt) w podejrzane, ciemniejsze miejsca lub spękania farby.
Szczelność okna zależy w dużej mierze od tego, jak osadzona jest szyba. Stary kit szklarski z biegiem lat traci elastyczność, pęka i kruszy się, otwierając drogę wilgoci do wnętrza drewna. Przyjrzyj się krawędziom przy szybie – jeśli widzisz ubytki, pęknięcia włosowate lub mech, kit kwalifikuje się do wymiany. Delikatnie opukaj szybę palcem – charakterystyczne brzęczenie oznacza, że szkło jest luźne. Jeśli planujesz zachować oryginalne szyby, będziesz musiał ostrożnie wykuć stary kit i nałożyć nowy (lub masę hybrydową), aby zapobiec gniciu wrębów okiennych.
Nie zawsze musisz usuwać farbę do „żywego drewna” na całej powierzchni (choć jest to zalecane dla najlepszego efektu), ale musisz mieć pewność, że stara powłoka jest stabilna. Wykonaj test siatki nacięć. W niewidocznym miejscu natnij powłokę nożykiem do tapet, tworząc kratkę (linie poziome i pionowe co ok. 2 mm). Następnie naklej na to miejsce mocną taśmę malarską i energicznie ją zerwij.

Dobra organizacja to połowa sukcesu. Zanim przystąpisz do brudnych prac, musisz przygotować warsztat i zabezpieczyć dom. Chaotyczne działanie szybko zemści się podczas ponownego montażu, gdy okaże się, że skrzydła nie pasują do ram, a śrubki zginęły w pyle. Pamiętaj, że renowacja okien drewnianych wymaga czasu i precyzji.
Wskazówka: jeśli po przeczytaniu o zakresie prac uznasz, że brakuje Ci czasu lub narzędzi, by wykonać to samodzielnie na najwyższym poziomie, rozważ wsparcie ekspertów. Profesjonalna renowacja okien pozwoli Ci zaoszczędzić nerwy i zagwarantuje efekt fabrycznej jakości bez Twojego wysiłku. Zapoznaj się więc z ofertą na https://www.naprawa-okien.com/renowacja-okien-i-drzwi/ i nie wahaj się poprosić o pomoc specjalistów.
Każde okno jest inne. Nawet jeśli wyglądają identycznie, przez lata wypaczały się w unikalny sposób i „układały” do swojej ościeżnicy. Zamiana skrzydeł miejscami to gwarancja problemów ze szczelnością. Co zatem robić?
Pamięć bywa zawodna, a zdjęcia nie kłamią. Zanim odkręcisz pierwszą śrubkę, wyciągnij telefon. Dokumentacja to Twoja instrukcja obsługi podczas składania okna.
Przy demontażu pracuj bezpiecznie i metodycznie. Stare skrzydła bywają ciężkie, a szkło kruche.
Renowacja to proces, który może potrwać od kilku dni do kilku tygodni. Nie możesz zostawić domu otwartego na warunki atmosferyczne i nieproszonych gości. Co sprawdzi się najlepiej do jego zabezpieczenia?

Usuwanie starych powłok malarskich to zdecydowanie najbardziej pracochłonny, ale i kluczowy moment całej renowacji. Aby okno wyglądało jak nowe i było zabezpieczone na dekady, musisz dostać się do „żywego”, surowego drewna. Wybór metody zależy od grubości starych warstw oraz Twojego budżetu sprzętowego.
Wykorzystanie wysokiej temperatury to najszybszy sposób na pozbycie się wieloletnich nawarstwień farb olejnych. Pod wpływem ciepła stara powłoka mięknie i odspaja się od podłoża, co pozwala na jej łatwe zeskrobanie szpachelką.
Elektryczna opalarka to narzędzie tanie i powszechnie dostępne, ale w rękach amatora bywa niebezpieczne dla stolarki. Strumień powietrza o temperaturze kilkuset stopni Celsjusza potrafi błyskawicznie doprowadzić do pęknięcia szyby. Dlatego kluczowe jest stosowanie specjalnych dysz ochronnych, które kierują gorąco z dala od szkła.
Musisz pracować dynamicznie – zbyt długie nagrzewanie jednego punktu spowoduje zwęglenie drewna. Pamiętaj, że przypalone włókna tracą przyczepność i żadna nowa farba nie będzie się na nich trzymać, dopóki nie zeszlifujesz spalenizny do czysta.
Jeśli zależy Ci na profesjonalnym efekcie i bezpieczeństwie, rozważ użycie promiennika podczerwieni (np. typu Speedheater). To technologia znacznie łagodniejsza dla materiału. Promienie IR przenikają przez warstwy farby, podgrzewając ją od spodu, przy styku z drewnem, ale w znacznie niższej temperaturze niż opalarka.
Dzięki temu ryzyko pęknięcia szyby czy przypalenia ramy jest minimalne, a farba odchodzi całymi płatami w konsystencji miękkiego masła. Dodatkowym atutem jest brak oparów toksycznych związków ołowiu, które często znajdują się w starych farbach. Te ulatniają się przy agresywnym opalaniu tradycyjnym.
Tam, gdzie kształt ramy jest skomplikowany – pełen frezów, zdobień czy rzeźbień – skrobaki i opalarki mogą okazać się bezradne lub niszczycielskie. W takich miejscach niezastąpiona jest chemia, która rozpuszcza wiązania w farbie, nie ingerując w strukturę drewna.
Współczesne preparaty do usuwania powłok (tzw. strippery) mają najczęściej postać gęstego żelu, który nie spływa z pionowych powierzchni. Nakładasz grubą warstwę preparatu pędzlem, przykrywasz folią, by nie wyschła zbyt szybko, i czekasz od kilkunastu minut do kilku godzin. Spęczniała farba daje się łatwo usunąć szpachelką lub wełną stalową, nawet z głębokich zakamarków.
Pamiętaj jednak o bezwzględnej konieczności neutralizacji powierzchni po zabiegu. Drewno musisz dokładnie przemyć wodą, benzyną ekstrakcyjną lub dedykowanym zmywaczem, zgodnie z instrukcją producenta. Pominięcie tego kroku sprawi, że resztki chemii zniszczą nową powłokę malarską od spodu.
Szlifowanie rzadko jest samodzielną metodą usuwania grubej farby olejnej – papier ścierny zapycha się wtedy błyskawicznie, a tarcie rozgrzewa powłokę, która zaczyna się mazać. Jest to jednak niezbędny etap kończący, następujący po opalaniu lub użyciu chemii.
Ten proces nadaje drewnu ostateczną gładkość i przyczepność. Pracę zaczynasz papierem o niższej gradacji (np. 60 lub 80), aby usunąć resztki farby, podniesione włókna i drobne nierówności pozostałe po skrobaku.
Następnie przechodzisz do szlifowania wykańczającego papierem o gradacji 100-120 (dla farb kryjących) lub wyższej (dla lakierobejc i olejów). Żelazna zasada brzmi: szlifuj zawsze wzdłuż usłojenia drewna. Ruchy w poprzek słojów pozostawią widoczne rysy, które po pomalowaniu staną się jeszcze bardziej wyraźne i nieestetyczne.

Oczyszczone do surowego materiału ramy często odsłaniają przykrą prawdę – pęknięcia, ubytki po sękach czy miejsca zmiękczone przez wilgoć. To moment, w którym renowacja okien drewnianych przestaje być tylko czyszczeniem, a zamienia się w proces rekonstrukcji.
Zdarza się, że po usunięciu farby drewno wygląda na nienaruszone, ale w dotyku jest niepokojąco miękkie i porowate, przypominając strukturą korek lub gąbkę. Dzieje się tak, gdy celuloza uległa częściowej degradacji, ale element nie przegnił jeszcze całkowicie.
Zamiast wycinać takie fragmenty, możesz je uratować poprzez konsolidację. Zabieg ten polega na nasączeniu osłabionych włókien specjalistycznymi żywicami (np. na bazie roztworów Paraloidu B-72 lub dedykowanych środków epoksydowych do drewna). Preparat o niskiej lepkości wnika głęboko w pory, a po wyschnięciu wiąże luźne włókna w twardą, stabilną masę.
To proces, który dosłownie „kamienieje” zniszczone partie, przywracając im nośność niezbędną do dalszych prac.
Kiedy masz pewność, że baza jest twarda i zdrowa, czas zadbać o estetykę i odtworzenie pierwotnego kształtu profili. Metodę naprawy musisz dobrać ściśle do wielkości i charakteru uszkodzenia – to, co sprawdzi się przy rysie, zawiedzie przy wyrwanym fragmencie ramiaka.
Do płytkich rys, dziur po gwoździach czy niewielkich wgnieceń mechanicznych najlepsza będzie profesjonalna szpachla do drewna. W renowacji zewnętrznej unikaj tanich gotowych mas akrylowych, które kurczą się podczas schnięcia i chłoną wilgoć. Zdecydowanie lepiej sprawdzi się szpachlówka dwuskładnikowa (najlepiej epoksydowa). Jest ona niezwykle twarda, nie zapada się z czasem i świetnie współpracuje z drewnem podczas późniejszego szlifowania.
Masę nakładaj zawsze z niewielkim naddatkiem, wciskając ją mocno w szczelinę – po utwardzeniu zeszlifujesz nadmiar, uzyskując idealnie gładką powierzchnię równą z płaszczyzną okna.
Jeśli ubytek jest głęboki (powyżej 1-2 cm) lub obejmuje fragment konstrukcyjny, np. zniszczony narożnik czy dolną część ramy, szpachla to zdecydowanie za mało. Gruba warstwa kitu pęknie i wypadnie przy pierwszym mrozie. W takich sytuacjach jedynym trwałym rozwiązaniem jest flekowanie. Polega ono na wycięciu uszkodzonego fragmentu do zdrowego drewna, nadając otworowi regularny, geometryczny kształt (zazwyczaj prostokąta lub trapezu).
W to miejsce wklejasz idealnie dopasowany klocek – tzw. flek – wykonany z tego samego gatunku drewna co okno. Kluczowe jest tutaj dobranie usłojenia: słoje wstawki muszą biec w tym samym kierunku, co w naprawianym elemencie.
Używaj do tego wyłącznie klejów wodoodpornych klasy D3 lub D4, a po wyschnięciu zeszlifuj wstawkę na równo z ramą. Prawidłowo wykonany flek jest niemal niewidoczny i przywraca oknu pełną wytrzymałość mechaniczną.

Po zakończeniu wszystkich napraw mechanicznych i ostatecznym wygładzeniu powierzchni papierem ściernym, drewno jest „nagie” i bezbronne. Zanim sięgniesz po farbę podkładową, musisz zabezpieczyć je przed grzybami, pleśnią i szkodnikami. Impregnacja techniczna to Twoja niewidzialna tarcza.
Wybierz bezbarwny impregnat biobójczy, który głęboko penetruje pory drewna, nie tworząc na nim powłoki lakierowej. Jego zadaniem nie jest dekoracja, lecz nasycenie materiału substancjami, które zablokują rozwój mikroorganizmów w przyszłości. To absolutny fundament trwałości renowacji – nawet najlepsza farba nawierzchniowa nie uchroni okna, jeśli biokorozja zaatakuje je od środka, pod powłoką malarską.
Pięknie odnowione drewno straci cały swój urok, jeśli zamontujesz na nim zardzewiałe, zachlapane starą farbą zawiasy i klamki. Pamiętaj, że kompleksowa renowacja okien drewnianych obejmuje również dbałość o detale, które pełnią funkcję biżuterii dla Twojej stolarki.
Jeśli posłuchałeś rady z etapu przygotowawczego i zdemontowałeś wszystkie elementy metalowe, masz teraz przed sobą zadanie usunięcia z nich dekad nawarstwień farby olejnej, brudu i rdzy. Ręczne skrobanie każdego zakamarka papierem ściernym to syzyfowa praca. Zamiast się męczyć, wykorzystaj sprytniejsze metody, które zrobią większość roboty za Ciebie.
Do oczyszczania okuć świetnie sprawdzają się preparaty w żelu, te same, których używałeś do drewna (np. typu Scansol). Włóż mniejsze elementy do słoika, zalej preparatem lub obficie posmaruj pędzlem i zostaw na czas określony przez producenta. Chemia skutecznie zmiękczy stare powłoki malarskie, zamieniając je w łatwą do usunięcia „papkę”.
Po wyjęciu wystarczy oczyścić metal szczotką drucianą (mosiężną, by nie porysować powierzchni) lub wełną stalową, a następnie dokładnie umyć i odtłuścić benzyną ekstrakcyjną. To metoda precyzyjna, idealna dla skomplikowanych zdobień na zabytkowych klamkach.
To stary, warsztatowy trik, który zaskakuje skutecznością i jest niemal darmowy. Do starego garnka (którego nie będziesz już używać w kuchni) wlej wodę i dodaj sodę oczyszczoną lub proszek do prania (w proporcji ok. 2-3 łyżki na litr). Wrzuć do roztworu metalowe elementy i gotuj na wolnym ogniu przez 15–30 minut (w dobrze wentylowanym pomieszczeniu).
Wysoka temperatura w połączeniu z zasadą sprawia, że farba olejna odspaja się od metalu całymi płatami. Po wyjęciu okuć szczypcami – uwaga, będą bardzo gorące – resztki farby usuniesz zwykłą szmatką lub szczoteczką pod bieżącą wodą.
Oczyszczony metal jest niezwykle podatny na utlenianie. Jeśli zostawisz go bez zabezpieczenia, wilgoć z powietrza sprawi, że rdzawy nalot pojawi się w ciągu kilku dni. Masz więc dwie główne ścieżki wykończenia. Jakie?

Zanim przykręcisz okucia z powrotem do ramy, musisz zadbać o ich mechanikę. Ruchome części zawiasów, zamków i zasuwnic oczyść ze starego smaru, który z biegiem lat zamienił się w lepką masę z kurzem. W czyste mechanizmy wprowadź świeży środek smarny.
Unikaj domowych olejów jadalnych, które jełczeją i gęstnieją. Wybierz wazelinę techniczną, smar silikonowy lub specjalistyczny smar do okuć w sprayu. Upewnij się, że trzpienie zawiasów są proste – jeśli są wygięte, to ostatni moment, by je wyprostować w imadle lub wymienić na nowe. Tak przygotowane okucia zapewnią płynną pracę okna od razu po złożeniu.
Po renowacji stolarki i okuć masz solidną bazę, ale to właśnie etap szklenia i uszczelniania zadecyduje o tym, czy zimą będziesz siedzieć przy oknie w swetrze, czy w t-shircie. Prawidłowo przeprowadzone prace na tym etapie mogą zbliżyć parametry starych okien do współczesnych standardów.
Sposób, w jaki zamontujesz szybę w ramie, wpływa nie tylko na wygląd, ale i na trwałość całej konstrukcji. Musisz zdecydować: czy stawiasz na historyczną wierność, czy na nowoczesną wygodę i szybkość.
Jeśli odnawiasz okna w kamienicy objętej nadzorem konserwatora lub po prostu cenisz klasyczny sznyt, kit lniany jest jedynym słusznym wyborem. To rozwiązanie sprawdzone przez stulecia. Dobrze wyrobiony kit jest plastyczny i pozwala uformować charakterystyczną, skośną „fazkę”, która idealnie odprowadza wodę.
Jego zaletą jest naturalny wygląd i pełna zgodność z historyczną technologią. Kit schnie jednak bardzo długo (nawet kilka tygodni, zanim stwardnieje na tyle, by można go było pomalować). Wymaga też wprawy manualnej, aby uzyskać gładką, równą powierzchnię. Pamiętaj, by przed nałożeniem kitu zagruntować wręby olejem lnianym, inaczej suche drewno „wypije” olej z masy i kit szybko popęka.
Jeśli zależy Ci na czasie i trwałości, wybierz współczesną chemię. Masy hybrydowe (na bazie polimerów MS) lub specjalistyczne silikony szklarskie są elastyczne, odporne na promieniowanie UV i, co najważniejsze, wulkanizują się bardzo szybko.
Wskazówka: unikaj zwykłych silikonów sanitarnych o zapachu octu – ich kwaśny odczyn może powodować korozję metalowych sztyftów przyszybowych i reagować z niektórymi farbami. Wybieraj wyłącznie silikony neutralne. Jeśli planujesz malować uszczelnienie (co jest możliwe przy masach hybrydowych), upewnij się, że producent dopuszcza taką możliwość.
Sama wymiana kitu to za mało, by wygrać walkę z rachunkami za ogrzewanie. Renowacja okien drewnianych to idealna okazja, by wyeliminować ich największą wadę: nieszczelność i słabą izolacyjność termiczną.
Zapomnij o samoprzylepnych uszczelkach z gąbki, które kupisz w każdym markecie – odpadną po jednym sezonie i zostawią trudny do usunięcia klej. Profesjonalne rozwiązanie to uszczelki wpustowe (silikonowe lub z EPDM). Aby je zamontować, musisz wyfrezować w przyldze ramy lub skrzydła wąski rowek (zazwyczaj pod kątem 45 stopni). W ten rowek wciska się „pióro” uszczelki.
Taka uszczelka jest zakotwiczona mechanicznie – nie przesunie się ani nie odklei. Jest miękka, dzięki czemu idealnie wypełnia nierówności między skrzydłem a ościeżnicą, likwidując przewiewy niemal do zera. To inwestycja, która zwraca się błyskawicznie w komforcie akustycznym i cieplnym.
Stara, pojedyncza szyba o grubości 3-4 mm to termiczna katastrofa – działa niemal jak dziura w ścianie. Jeśli konstrukcja Twoich okien na to pozwala (ramy są wystarczająco grube i solidne), rozważ wymianę szkła na pakiety zespolone. Istnieją specjalne, cienkie pakiety dwuszybowe (tzw. slimy), wypełnione gazem szlachetnym (np. kryptonem), które mają zaledwie 10-12 mm grubości, a izolują kilkukrotnie lepiej niż zwykłe szkło.
Uwaga: taka modyfikacja wiąże się często z koniecznością pogłębienia wrębu w ramie (frezowanie). Pamiętaj też, że pakiety zespolone są cięższe – przed decyzją upewnij się, że zawiasy wytrzymają dodatkowe obciążenie. Efekt? Ciepło jak w nowym oknie, przy zachowaniu oryginalnej, drewnianej ramy.
Aplikacja systemów malarskich to etap, na którym Twoja ciężka praca zaczyna przynosić widoczne efekty. Malowanie to jednak nie tylko kwestia koloru i estetyki. Prawidłowo dobrany system malarski to „skóra” Twojego okna – pierwsza linia obrony przed deszczem, słońcem i mrozem.
Nie ma jednej farby idealnej do wszystkiego. Wybór zależy od tego, jaki efekt chcesz uzyskać, jak często zamierzasz konserwować okna w przyszłości i czy zależy Ci na kryjącym kolorze, czy widocznym rysunku słojów.
To klasyka gatunku, którą pewnie pamiętasz z dawnych lat. Są to farby rozpuszczalnikowe, które tworzą twardą, bardzo gładką i odporną na uszkodzenia mechaniczne powłokę.
Farby akrylowe wodne to współczesny standard w renowacji stolarki. Nowoczesne akryle do drewna nie mają nic wspólnego z tanimi farbami do ścian. Są elastyczne, co oznacza, że rozciągają się i kurczą razem z drewnem pod wpływem zmian temperatury, nie tworząc pęknięć.
Tradycyjne oleje lniane to opcja dla purystów i miłośników naturalnego drewna. Olej nie tworzy na powierzchni szczelnego filmu (jak lakier czy farba), ale wnika głęboko w strukturę drewna, impregnując je od środka.

Kupienie dobrej farby to połowa sukcesu. Druga połowa to technika. Zapomnij o grubej warstwie nałożonej „raz a dobrze”. W malarstwie okiennym obowiązuje zasada: lepiej nałożyć trzy cienkie warstwy niż jedną grubą. Gruba powłoka nie wyschnie dobrze, zmarszczy się i szybko odpadnie.

Szlifowanie międzywarstwowe dla gładkości powłoki to sekret, który odróżnia profesjonalną renowację od amatorskiego malowania. Po nałożeniu pierwszej warstwy podkładu lub farby, drewno „pije” wilgoć, a jego mikroskopijne włókna wstają, tworząc szorstką powierzchnię (tzw. „włoski”). Jeśli na to położysz kolejną warstwę, utrwalisz tę chropowatość.
Jak to zrobić? Gdy pierwsza warstwa wyschnie, weź drobny papier ścierny (gradacja 220–320) lub gąbkę ścierną i delikatnie przetrzyj całą powierzchnię. Nie chodzi o zdarcie farby, ale o zmatowienie jej i ścięcie tych wystających włosków.

Efekt? Powierzchnia stanie się gładka jak szkło, a kolejna warstwa farby zyska idealną przyczepność mechaniczną. Powtarzaj ten zabieg przed każdą kolejną warstwą (z wyjątkiem ostatniej). To właśnie ten krok daje efekt „fabrycznego” wykończenia.

Najcięższa praca za Tobą. Twoje okna odzyskały blask, są szczelne i zabezpieczone. Jednak renowacja okien drewnianych nie kończy się w momencie odłożenia pędzla. Aby efekt, na który tak ciężko pracowałeś, utrzymał się przez 10, 15 czy 20 lat, musisz zmienić swoje podejście do eksploatacji. Drewno to materiał żywy, który reaguje na otoczenie, dlatego wymaga odrobiny troski, by odwdzięczyć się trwałością.
Kiedy farba jest już całkowicie utwardzona, czas na założenie skrzydeł. Rób to ostrożnie, najlepiej z pomocą drugiej osoby, aby nie obić świeżych powłok. Pamiętaj, że dołożenie nowych warstw farby i uszczelek zmieniło nieco geometrię okna – może się ono zamykać ciężej niż przed remontem.
Jak sprawdzić, czy montaż uszczelek i regulacja przebiegły pomyślnie? Nie musisz czekać na wichurę. Wykonaj prosty test kartki papieru. Jak?
Raz lub dwa razy w roku (najlepiej wiosną i jesienią, po umyciu okien) zastosuj specjalne mleczko do pielęgnacji stolarki. Nie jest to płyn do szyb, ale preparat dedykowany do ram drewnianych (dostępny w zestawach z czyściwem). Nałóż go miękką szmatką na czyste, suche ramy.
Przejście przez cały proces renowacji – od pierwszej zdrapanej warstwy farby po ostatnie przekręcenie śruby regulacyjnej – to niemały wysiłek. Jednak teraz, patrząc na efekt, z pewnością przyznasz, że było warto. Renowacja okien drewnianych to coś więcej niż remont – to przywrócenie duszy Twojemu domowi.
Co zyskałeś?
Pamiętaj, że Twoje odnowione okna są teraz jak klasyczny samochód po renowacji – wyglądają i działają wspaniale, ale wymagają odrobiny uwagi. Regularny przegląd i pielęgnacja mleczkiem to niewielka cena za to, by cieszyć się tym widokiem przez kolejne dekady. Nie traktuj starych okien jak problemu, ale jak zasób, który właśnie skutecznie wykorzystałeś.
Od późnej wiosny do wczesnej jesieni. Celuj w suche dni z temperaturą 15–25°C. Unikaj ostrego słońca (powoduje zbyt szybkie schnięcie i smugi) oraz dużej wilgotności powietrza.
Zazwyczaj tak, jeśli ramy mają min. 40 mm grubości. Stolarz może pogłębić wręby pod cienki pakiet dwuszybowy, co diametralnie poprawi izolację cieplną Twoich okien.
To zależy od wybranej technologii. Nowoczesne farby akrylowe (wodne) przy regularnej pielęgnacji wytrzymają ponad 10 lat. Tradycyjne farby olejne średnio 5–8 lat, a czyste oleje wymagają odświeżania co rok.
Tak, o ile drewno nie jest spróchniałe na wylot. Koszt renowacji to zazwyczaj zaledwie 20–30% ceny nowej stolarki. Wymiana jest konieczna tylko przy całkowitej degradacji biologicznej lub skrajnym, nienaprawialnym wypaczeniu.
Odradzamy. Drewno musi „pracować” równomiernie. Jednostronne malowanie powoduje różnice w chłonięciu wilgoci przez powierzchnie, co szybko doprowadzi do wykrzywienia się ram i skrzydeł.